czwartek, 26 marca 2015

Kleszcze, kleszcze, kleszcze...

  Gdy miałam Sisi, aż wstyd się przyznać, ale spacery były bardzo nieregularne, bo dla pudla o wiele fajniejszy od zwykłego spaceru był trening, nieważne czy na spacerze czy na dworze. Za to posiadanie beardeta zmusiło mnie do regularnych, codziennych i męczących spacerów. W związku z tym na spacerach swoje kroki kierujemy w stronę pól. To idealne miejsce, gdzie pies może się spokojnie wybiegać, a ja wiem, że nic mu się nie stanie.
  Było idealne do czasu pojawienia się kleszczy. Mimo to, stwierdziłam, a co tam, wybiorę się na pola chociaż na chwilę. Pies przecież musi się wybiegać, a ma kropelki, nic się w końcu nie stanie. Niestety, nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli i tak też było w naszym przypadku.
 Wczoraj w sierści Johnnego jakimś cudem wypatrzyłam kleszcza. Dużego kleszcza, który musiał już od dłuższego czasu siedzieć na psie. No, a dzisiaj wizyta u weterynarza. Babeszjoza...

 Młody ma się lepiej, je, pije, dużo leży. Jutro pojawimy się jeszcze u weta, ale jestem dobrej myśli.
Trzymajcie kciuki.

19 komentarzy:

  1. Niestety kleszczy jest teraz pełno i nawet preparaty nie zawsze działają. Z Kibą u weta byłam w niedzielę, także babeszjoza, ale po solidnej dawce leków wieczorem już było dużo lepiej. Grunt to wcześnie zareagować, dużo zdrówka dla młodego :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego zawsze obawiam się najbardziej. Paskudztwo jedne :(. Całe szczęście, że nie jest tak źle i Młody pewnie szybko z tego wyjdzie. Zdrówka :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymamy kciuki, życzymy zdrówka. Nam narazie udao się bez kleszcza zaliczyć wszelkie spacery (odpukać, odchuchać).
    POZDRAWIAMY K&F

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wrażenie, że kleszcze w tym roku to jakieś mutanty z kosmosu - gdzie się nie obrócę słyszę lub czytam o babeszjozie u zabezpieczonych psów. Dożyca niemiecka naszej trenerki nosząca (u nas jak na razie niezawodną) obrożę Foresto również wylądowała u weta z babeszją. Aż strach wyjść z psem na spacer. :/

    Zdrówka dla Johnny'ego!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zuzia na razie kleszcza nie łapała, ale u niej jest prościej niż u Johnnego, bo jest mniejsza i ma dość krótką sierść. Kropelkujemy się regularnie, ale to nie daje pewności :/
    Zdrówka dla Johnnego, na pewno z tego wyjdzie :)

    Pozdrawiam,
    poprostuzuzia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. O rany... Życzymy zdrówka i trzymamy kciuki! :)
    Człowiekowi się wydaje że dopiero marzec i na dodatek w mieście, ale tak naprawdę nigdy nie wiadomo, gdzie to się ukryje. Chyba muszę już otworzyć tą obrożę co kupiłam ostatnio i zastanawiam się nad dodatkową ochroną w postaci kropli...

    Pozdrawiamy E&D

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest najgorsze właśnie ! :( Ja używam kropelki i jak idę na długi spacer psikam Szastę takim preparatem pod "pachami" na brzuchu i okolice uszu i powiem ci od tamtej pory po długich spacerach nie ma kleszczy na psiaku :) A jak są to baardzo szybko wychodzą na wierz więc od razu zbieram i wyrzucam na dwór.
    A dla psiaka dużo zdrówka :) Dobrze że szybko zareagowałaś :) Jeszcze raz duużo zdrówka :)

    goldenszastek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas też okropnie dużo w tym roku tych paskudnych kleszczy. Wczoraj siedziały na nim 4 , na szczęście jeszcze nie wbite. Trzeba jak najszybciej zakupić kropelki.
    Zdrowia dla młodego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To się nazywa pech. Biedactwo. Zdrowiej!

    H&F
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tylko przechodząc polami miałam ich ze 4 na legginsach i mi samej trudno było je znaleźć, co dopiero w takiej ilości kłaków! Cud, że go w ogóle wyczułaś ;/ Dlatego ja jak najszybciej będe szła z psem do fryzjera, zgolę go na łyso i nie będzie problemów z szukaniem. ;/
    Zdrówka dla małego, oby wyzdrowiał :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Niech zdrowieje jak najszybciej! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dużo zdrowia! trzymamy kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. 3mamy kciuki i życzymy szybkiego powrotu do zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Życzymy powrotu do zdrowia! Maniek ma 2 lata i szczerze nigdy nie miał kleszcza. Pozdrawiamy!
    http://maniolowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzymamy kciuki i życzymy zdrowia! Dla nas na szczęście kleszcze nie stanowią tak dużego problemu!
    MY BLOG

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dużo zdrówka dla Johnnego! Razem z pudlowym trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia.
    http://pudelbury.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Dużo zdrowia ! ;) Pozdrawiamy
    http://zuziacami.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj na kleszcze trzeba ewidentnie uważać, odkąd Furia ma obrożę przeciwkleszczową, nie miała ani jednego ;)
    Zapraszam na mojego bloga :D

    OdpowiedzUsuń